Miasto doznań

Całe nasze życie jest jak ka­mień rzu­cony w wodę. Nig­dy nie wiemy, ja­kie kręgi za­toczy­my naszym upad­kiem, czyją śmierć spo­wodu­jemy i ko­go uz­dro­wimy. Ile niepo­koju wznieci­my do­koła siebie, ile ka­tarakt zdej­miemy ze śle­pych rzek.
– Roman Brandstaetter

Rozlega się charakterystyczne „pip-pip” i… wtedy wychodzisz. Twarz, smuga Ci poranny wietrzyk – niezbyt chłodny, niezbyt zimny… taki w sam raz, dopasowany do Twego nowego nastroju. Uśmiechasz się. Do siebie. Do przechodzącej dziewczyny. Do Pani ze sklepu.

Wsiadasz do zielonego robala i gnasz przed siebie, licząc, że czas jest Twoim sojusznikiem. Po drodze, będąc uprzejmym, trafiasz na samicę psa, która uświadamia Ci, że życzliwość jest przereklamowana. A co lepsze (i chyba najważniejsze)… przypomina Ci ona o kimś, kto traktuje Cię podobnie.

Długo mnie nie było…. bla-bla-bla. Wiele wody w rzece upłynęło… bla-bla-bla.

Od 16 września pomieszkuję sobie w Poznaniu. Miałem to szczęście i poznałem grupkę ciekawych ludzi. Myślę, że nie będę się z nimi nudzi przez najbliższe kilka lat. (ale dukam, dukam, dukam). A tak poza tym… mam przecież doborowych współlokatorów. ^^

Życie w Poznaniu jest bardzo gwałtowne i… nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że trochę nieprzewidywalne. Bardzo mi to odpowiada, ale miło czasami wrócić w piątkowe popołudnie w swe rodzinne strony i zaczerpnąć świeżego, wiejskiego powietrza.

Zaczęły się zajęcia na uczelni. Póki co jest całkiem przyzwoicie – chociaż, co nieco mnie trochę przeraża. Ale to innym razem.

Wspominałem już kiedyś o przenosinach bloga… zmianie adresu…. itp. itd. Więcej info już w niedzielę.

Reklamy

Fallen.

Głęboki upadek prowadzi często do wielkiego szczęścia.

— Johann Wolfgang Goethe 

Zrobiłem coś głupiego. Kto widział, ten wie.
Na swoją obronę mogę powiedzieć, że… ech. Eee tam. Chrzanić tłumaczenie się. To nie w moim stylu – tyle w temacie.

Dziękuję za pełne emocji trzy lata życia pomiędzy Wami – wyjątkowo wszystkimi, bo tak naprawdę każdego z Was będzie mi brakować.
Dziękuję za imprezkę w Kujankach – kto był, ten wie, jak było miło.

A wszyscy,
…żyli długo i (nie)szczęśliwie.

Blog Simply’ego –  THE END (koniec części pierwszej)
—–
„Tal como eres…”
Adiós mi amor.

Wakacyjne rozkminy…

To boli, kiedyś blisko teraz sobie obcy ludzie
i trudno tak musiało być, nie mam złudzeń
nie mam pretensji, nie czuję nienawiści

— Leszek ” Eldo” Kaźmierczak

To nie świat się zmienia. Ludzie się zmieniają. Albo po prostu Ty wierzysz zbyt mocno w ich człowieczeństwo nie dostrzegając chęci wyzysku i pełni interesowności? Gdzie oni są? Pytam się! Gdzie się podziali Ci nędzarze? Łotry dla Twej nadziei dobrotliwości? Pytam…. słysząc donośne nawoływanie ubolewającego milczenia. Czytaj więcej