I’d prefer to be…

Podróże sen­ty­men­talne wy­magają od­wa­gi. Uświada­miają nam, że po daw­nych emoc­jach nie ma już śladu. 
– Virginia Woolf

„Ktoś” już wrócił – dowartościowany; z tym dziwnym nastawieniem, znanym z lepszych czasów i… chyba nawet spokojniejszy. Widać, że odpoczął – trochę. Jednak jego oczy nadal mówią swoje – patrzą tam, gdzie im zakazano… Dobrze, że ma okulary!
…tak zapewne jest mu znacznie łatwiej.

Z „Ktosiem” przyjechało coś jeszcze (całkiem niespodziewanie). => PixiGRAPH’S


Lubię patrzeć ludziom w oczy.

Znikam.

Z popiołów strzelą znów ogniska,
I mrok rozświetlą błyskawice.
Złamany miecz swą moc odzyska,
Król tułacz wróci na stolicę.

– J.R.R. Tolkien, „Drużyna Pierścienia”

Jutro uciekam na kilka dni. Uciekam, aby odpocząć. Uciekam… aby już nie wrócić.
Podróże zmieniają ludzi. Mimo, że nigdy takowej przemiany nie doświadczyłem, wiem coś na ten temat.


Zacznij trzeźwo myśleć! – powiedziała, a chwilę później skoczyła z mostu.

Prawda jest wygodniejsza od fikcji

Po­między „być wy­rozu­miałym” a „być wy­korzys­ty­wanym” jest tak mała gra­nica, że często nie zauważamy jak sta­jemy się naiw­nym jeleniem. 
– margeli

Dziwnie będzie.
Ciężko będzie.

Zapukaj w ścianę, a zapukam do Twych drzwi.

Run Forest, run!

Mówiła, że była i chciała
W nieszczerości się ostała.

…i nagle zadzwonił! Zegarek. „Zegarek?!”- zdziwiłem się bardzo. Wiedziałem, że to wspomnienie „lepszych czasów” błąka się gdzieś w czeluściach mych, zabałaganionych niczym myśli właściciela, szafek. Ale kurcze… To już ponad 10 lat, a on – obdarty ze skóry maczetą czasu – nadal „tyka”. Dziwi mnie to, że bateria nie padła. Dziwi mnie to, że… zadzwonił. W końcu, przecież dawno temu wyłączyłem budzik. Pojawiła się komórka i stwierdziłem, po co „chłopak” ma się męczyć? I tak sobie siedzę nad nim, i zastanawiam się… dlaczego teraz? Czy to jakiś przekaz, zrządzenie losu, czy po prostu ostatnie tchnienie staruszka? Nie wiem…

Ostatnie 2-3 dni bardzo dały mi się we znaki. Jestem psychicznie wymęczony przez cyfrową przestrzeń kodów, dla zwykłego człowieka, o nieznanym znaczeniu.

Tak poza tym… otworzyłem dzisiaj mój zeszyt do notek i zacząłem go sobie przeglądać. Miłe uczucie… Mnóstwo wiekowych i aktualnych myśli. Rymy, których świat jeszcze nie widział/słyszał/ poczuł. I.. te rysunki – proste, niczym spod ołówka przeciętnego przedszkolaka; z drugim dnem – tak już w moim stylu. Czy kiedyś się tu pojawią? Pewnie, jeśli będzie ku temu okazja. Mam taką nadzieję.

Może pora zacząć własne Igrzyska?

…muszę go naprawić. MUSZĘ.

Everybody f**** (with) somebody.

War­to się zas­ta­nowić czy po skorzys­ta­niu z niektórych „okaz­ji grzechu war­tych”,  będziemy jeszcze war­ci czegokolwiek. 
~jendza

Dzisiaj skromnie. W sumie standardowo, jak na ostatnie kilka miesięcy. Tak trochę w ramach rocznicy wybuchu powstania. Z drugiej strony ze względu na to, żeby po prostu coś na siłę wdusić na bloga.

No więc tak… potrafimy świętować (link). Nie mam nic do dzisiejszego koncertu Madonny. Sposób sędziowania na Igrzyskach w sporej ilości przypadków jest co najmniej żenujący – nie jestem jakimś znawcą, ale – cholera – takich głupot nawet laik się dopatrzy.

A w piątek… W piątek 12-godzinny maraton z Frodo i Spółką.

Call Me Maybe.